|
Moja droga do poznania żywego Pana Boga - świadectwo
Łukasza.
Żyłem jak wielu tak zwanych „porządnych ludzi”. Nie byłem uwikłany w
nałogach, miałem rodzinę, stałą pracę, przyjaciół i pieniądze. Będąc
praktykującym, religijnym człowiekiem nie obawiałem się Bożej kary
twierdząc, że moje podporządkowane, sumienne życie zasługuje na
nagrodę.
Żyjąc w tym przeświadczeniu trafiłem
do Kościoła chrześcijańskiego, gdzie podczas kazania o Duchu Świętym
zapragnąłem pogłębić swe wiadomości o Bogu
i zapoznać się z treściami zawartymi w Biblii.
Poznając w ten sposób świętość Boga, Jego miłość oraz warunki
zbawienia zmieniłem przekonanie, że nie jestem wielkim grzesznikiem.
Kwestia mojej wiary i poglądy, w których byłem wychowany stanęły pod
wielkim znakiem zapytania. Nastąpił więc moment gdzie musiałem podjąć
decyzję na całe życie;
-
Czy trwać w tym, czego nauczono mnie w dzieciństwie.
-
Czy
poddać się w posłuszeństwo Bogu, który przedstawia Swą wolę w
Piśmie Świętym.
Decyzja nastąpiła bez większych trudności.
Odrzucając grzeszny styl życia
postanowiłem poddać się zawartej w Biblii prawdzie. Dzięki temu bardzo
szybko zrozumiałem, że prawdziwe
chrześcijaństwo to nie religia, czy przynależność do instytucji
kościelnej, lecz styl życia oparty na wierze, prawdzie i
miłości. Poznając
osobę Chrystusa doświadczyłem "wewnętrznej przemiany"
zmieniającej mój dotychczasowy pogląd na życie, w którym Bóg zajął
pierwsze miejsce. Potwierdziłem to przystępując do chrztu, wyznając
Jezusa Chrystusa swym Panem i Zbawicielem. Wielu nie zaakceptowało tej decyzji twierdząc, że „zmieniłem wiarę".
Ja jednak nie zmieniłem wiary, lecz tak naprawdę to wiara zmieniła
mnie. Jestem teraz, naprawdę wolnym człowiekiem, wypełniony
wdzięcznością Bogu, miłością do ludzi, radością i nadzieją.
Sens życia odnalazłem w Chrystusie.
Dlatego każdego zachęcam, by przybliżył się do Boga
osobiście. On stworzył nas na Swój obraz i podobieństwo przez
co nie jest mam odległy. W nim żyjemy, poruszamy się,
w Nim odnajdujemy radość, miłość, oraz właściwe wartości życia.
Pamiętaj, Bóg cię kocha (Jana 3:16-17) i pragnie
twego dobra (Rzymian 11:32-33), a
każdy dzień bez Niego to stracony dzień.
Jeśli pragniesz głębiej poznać; w jaki sposób Biblia "otworzyła mi oczy", a
następnie Bóg odmienił moje życie, zapraszam;
W zróżnicowanym religijnie
świecie, religia i jej wymagania
staje
się najprostszą formą przyjęcia zasad związanych z
wiarą, często
opartych jednak na
ludzkim myśleniu. Dlatego różnorodność teorii i opinii na ten temat
skłoniły mnie do szukania prawdy. Drogę w jej poszukiwaniu oparłem
na pytaniu „W kogo wierzyć i komu wierzyć"?
Pytanie to może zadać każdy; wierzący, nie wierzący, katolik,
prawosławny, protestant, Świadek Jehowy, czy jakikolwiek człowiek
niezależnie od wyznania i kościoła, do którego uczęszcza. Dlatego
początkiem moich poszukiwań było odnalezienie źródła informacji o Bogu i Jego woli.
Z tego powodu zadałem sobie kilka pytań;
1). Skąd wiemy o Bożym istnieniu?
2). Skąd dowiadujemy się o stworzeniu świata, człowieka,
czy możliwości
zbawienia?
3). Kto i w jaki sposób przekazał informację o tym?
4). Gdzie opisane jest życie, śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa?
5).
Gdzie znajduje się opis życia pierwszych chrześcijan
i Apostołów,
którym przekazana została Ewangelia?
6). Gdzie zawarte są Boże obietnice, proroctwa i Jego wola?
7).
Jednym słowem - gdzie można odznaleźć wyczerpujące wiadomości o
Bogu?
Odpowiedź na powyższe pytania może być tylko jedna; to wszystko
wiemy z Pisma Świętego. Dlatego gdy uznałem To za jedyne wiarygodne
źródło nauki o Bogu, w poznawaniu Jego charakteru, osobistej relacji
oraz drogi do zbawienia następnym moim krokiem było zapoznanie się z
tym, co jest w Nim zawarte. Poprzez czytanie i rozważanie Jego
treści poznałem, że ta wielka księga mądrości zawiera wspaniałe
rzeczy, dotyczące życia i sposobu jego prowadzenia. Nigdy wcześniej
nie zastanawiałem się nad możliwością wykorzystania tego.
Mój zapał
„ostygł" trochę gdy pomyślałem o niewłaściwym wykorzystaniu Biblii
[są przecież różne interpretacje]. Na przemyślenia
te dostałem
jednak wspaniałą odpowiedź, która uspokoiła i podtrzymała
mnie w dalszych
poszukiwaniach prawdziwego oblicza Boga.
2 Piotra 1:19-21
(19) Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone,
a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w
ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie
jutrzenka w waszych sercach. (20) Przede wszystkim to wiedzcie, że
wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.
(22) Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli
ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem
Świętym.
Znalazłem również kilka wersetów określających Tę Bożą Księgę za
dzieło kompletne, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w
przekonaniu o Jego pełnym natchnieniu i nieomylności. Bardzo
wyraźnie przemówiły do mnie 3 fragmenty;
Przypowieści Salomona 30:5-6
......5) Każde słowo Pana jest prawdziwe. On
jest tarczą dla tych, którzy mu ufają. (6) Nie dodawaj
nic do jego słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę........
Objawienie Jana 22:18-19
.......(18) Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha
słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do
nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze; (19) a
jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej księgi proroctwa,
ujmie Bóg z działu jego z drzewa żywota i ze świętego miasta,
opisanych w tej księdze........
Galacjan 3:15-16
......(15) Bracia, przytoczę przykład ze stosunków ludzkich:
Nawet uprawomocnionego testamentu jakiegoś człowieka nikt nie
obala ani do niego nic nie dodaje. (16) Otóż, obietnice dane
były Abrahamowi i potomkowi jego. Pismo nie mówi: I
potomkom - jako o wielu, lecz jako o jednym: I potomkowi twemu,
a tym jest Chrystus.
Zrozumiałem przez to, czym jest Nowy Testament w Jezusie Chrystusie,
uznając jednocześnie, że Bóg nie zbawi mnie na warunkach odmiennych
Swojej woli. Abym został zbawiony muszę poddać się nauce Ewangelii
zawartej w Bożym Testamencie.
W 1-szym
Liście do Koryntian 15:1-2 Apostoł Paweł pisze; (1) A przypominam
wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą
też przyjęliście i w której trwacie, (2) i przez którą
zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją
zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście.
Zastanowiła mnie tutaj możliwość „nadaremnej wiary”, wiary
zbudowanej na niewłaściwym fundamencie. Przykładem
tego byli dla
mnie faryzeusze, którzy stwarzając własne wymagania ukształtowali prawo odmienne Bożej woli.
Poprzez zamknięcie serc na prawdę i miłość
[utrzymując jednak religijne zasady] nie rozpoznali oni
dnia przyjścia Mesjasza, krzyżując Jezusa Chrystusa.
Stało się to
dla mnie wskazówką o możliwości niewłaściwego zrozumienia Boga przez
co tym bardziej „uchwyciłem się” Jego Słowa. W pełni otwierając swe
serce uwierzyłem również, że Bóg dostrzega we mnie pragnienie
pójścia właściwą drogą.
Ludzi, którzy wybrali drogę Ewangelii, Pismo Święte nazywa
chrześcijanami (Dzieje Apostolskie 11:21-26). Rozpatrując Dzieje
oraz Listy Apostolskie, gdy otworzyłem się na zawartą w tekście
prawdę, zrozumiałem kim jest prawdziwy chrześcijanin. A więc jest to
człowiek, który naprawdę uwierzył, że Jezus Chrystus jest Synem
Bożym, a następnie zaczyna żyć tak jak On nauczał. Jego styl życia,
postępowanie, pasja do pracy dla Boga, miłość do ludzi, oraz niechęć
do grzechu było tym co odróżniało ich od innych. Zastanowiłem się
więc; co w dzisiejszym świecie ma wspólnego z prawdziwym
chrześcijaństwem postępowanie ludzi, którzy chodząc do kościoła, żyją
jednocześnie w kłamstwie, nieprzebaczeniu, samowoli, zawiści i niezgodzie. Postępowanie takie z pewnością odbiega od biblijnego
wzorca, choć nie kwestionuje, że są to niejednokrotnie bardzo
religijni ludzie.
Odnośnie uczynków, które dyskwalifikują człowieka z udziału w
Królestwie Bożym przemówił do mnie
fragment z Listu do Galacjan 5:19-21; (19) Jawne zaś są uczynki
ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, (20)
bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew,
knowania, waśnie, odszczepieństwo, (21) zabójstwa,
pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam
wam, jak już przedtem zapowiedziałem,
że ci, którzy te
rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą.
Analizując to i wgłębiając we własne życie znów zadałem pytania;
Jak powinno wyglądać
moje chrześcijańskie życie?
Czy łańcuszek na szyi, czy krzyż na ścianie w moim pokoju
jest tego oznaką?
Czy moje chrześcijaństwo to regularne uczęszczanie do kościoła,
symbole religijne, wypełnianie, praktykowanie świąt,
czytanie Biblii?
Czy Bóg ma w tym upodobanie?
Odnośnie „Bożego upodobania” przemówił do mnie fragment z 1-szej
Księgi Samuela;
1 Samuela 15:22
......(22) Samuel odpowiedział: Czy takie ma Pan upodobanie w
całopaleniach i w rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu
Pana? Oto: Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a
uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani.
A więc posłuszeństwo do „głosu Pana” ma większą wartość
niż religijny styl życia.
Zrozumiałem przez to, że Bóg oczekuje
odemnie „innego posłuszeństwa”.
Miałem jednak pytanie;
jakiego?
Z upływem czasu szukając odpowiedzi na ten trudny temat,
dowiedziałem się o istnieniu życia duchowego, które nie polega na
wstąpieniu w stan zakonny i nie ma nic wspólnego z wywoływaczami
duchów. Dowiedziałem się, że życie duchowe służy relacji z Bogiem,
do której potrzebuję Ducha Świętego. Uświadomiłem sobie, że właśnie
w tym znajdę pomoc do właściwego chrześcijańskiego funkcjonowania.
Miałem jednak problem. Coś wciąż "blokowało mnie". Mimo, że
rozumiałem te rzeczy, przychodziły myśli sugerujące, że Pismo Święte
to jedynie książka, a Jego filozofia „psychologiczną grą”.
Różnorodność religii, „ziemska realność” były wciąż bodźcem
pozostawiającym znak zapytania. Jednak pomimo tego stanu, czułem
nad sobą troskliwą rękę Boga. Poprzez to
zrozumiałem, że jedynie
bliska społeczność z Nim jest w stanie zagwarantować mi
bezpieczeństwo i pewność w obranej drodze. Życie w wolności,
bezpieczeństwie i pokoju ducha są darami od Boga, niepewność i
zmienne nastroje nie mogą być
fundamentem w kształtowaniu właściwej chrześcijańskiej postawy.
Trwając w tym stanie i wciąż szukając właściwego zrozumienia
przyszedł czas, w którym Bóg okazał mi łaskę. Nastąpiło to poprzez poznanie,
a następnie doświadczenie Jego miłości.
Świadectwo łaski, które na mnie
"spłynęło" jest dokładnie wyrażone modlitwą w Liście do
Efezjan 3:14-21; .......(14) Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, (15)
od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię,
(16) by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli
przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku,
(17) żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy,
wkorzenieni i ugruntowani w miłości, (18) zdołali
pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i
wysokość, i głębokość, (19) i mogli poznać miłość Chrystusową,
która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali
wypełnieni całkowicie pełnią Bożą.(20)
Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko
więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy,
(21) temu niech będzie chwała w
Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki
wieków. Amen.
Kiedy doświadczyłem tego
"otworzyły mi się oczy" i zrozumiałem
w czym tkwi źródło chrześcijańskiego życia.
W miłości i osobie Chrystusa znalazłem "klucz" do
społeczności i
poznania Boga (Kolosan 2:2-3). Wprowadzony w bliską
relację z Chrystusem zostałem wypełniony wiarą, nadzieją, miłością,
pokojem oraz pragnieniem służby dla innym.
Tak zakończyłem
swe poszukiwania,
a miłość Chrystusowa
„wylana” w moim sercu uwolniła mnie od wszelkich
wątpliwości. W tym odnalazłem sens życia jak również
właściwą jego wartość.
2 Koryntian 5:14-15
......(14) Bo miłość
Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego
przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli;
(15) a umarł za wszystkich, aby
ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego,
który za nich umarł i został wzbudzony.
W ten sposób Bóg zmienił
"bieg mojego życia", a ja pragnę podzielić się tym z tobą.
Pamiętaj, mój przypadek nie jest odosobniony.
Bóg czeka również na ciebie.
Łukasz - luke67@ameritech.net
Powrót do zbioru świadectw
|